Wszyscy jesteśmy schizofrenikami to książka niepodobna do klasycznych poradników, podręczników psychiatrii ani patetycznych autobiografii „o chorobie”. To literacko-eseistyczna podróż przez schizofrenię widzianą od środka i z boku jednocześnie, napisana językiem, który łączy ironię, krotochwilność, filozofię, biologię, medycynę i brutalną szczerość doświadczenia. Autor nie próbuje nikogo leczyć ani pouczać. Próbuje zrozumieć, nazwać i oswoić to, co zwykle zostaje zamknięte w diagnozie, statystyce albo milczeniu. Książka prowadzi czytelnika przez historię schizofrenii, jej kulturowe i religijne interpretacje, od czasów opętania, modlitwy i przemocy, przez klasyfikacje Kraepelina i Kępińskiego, aż po współczesne spojrzenie na mózg, neurochemię i farmakologię. Robi to jednak w sposób daleki od akademickiej suchości. Każdy rozdział jest osobnym światem, w którym objawy stają się bohaterami, leki baśniowymi postaciami, a systemy instytucjonalne, jak ZUS czy ochrona zdrowia, groteskowymi maszynami czasu i absurdu. Autor pisze o osiowych objawach schizofrenii, rozpadzie „ja”, zaburzeniach czasu i przestrzeni, urojeniowej kreatywności, depersonalizacji, metafizyce, seksualności, samotności i codziennym życiu z chorobą, które wcale nie zwalnia z mycia zębów, płacenia rachunków ani mierzenia się z ludzką zawiścią, władzą i kłamstwem. Jednocześnie książka jest głęboko humanistyczna. Przypomina, że każdy przypadek ma swój koloryt, własny „podpis mózgu”, i że największą patologią bywa nie sama choroba, lecz systemowe ignorowanie indywidualności pacjenta. Szczególne miejsce zajmuje część poświęcona leczeniu, od klasycznych neuroleptyków po współczesne leki przeciwpsychotyczne, opisane zarówno rzetelnie, jak i z literackim rozmachem, jako postacie z baśni, każda z własnym charakterem, ceną i ryzykiem. Autor nie ukrywa, że farmakologia bywa loterią, jednemu ratuje życie, innemu je komplikuje, i że leczenie to proces prób, błędów, negocjacji i nadziei. Książka zawiera też bezkompromisowy poradnik „czego nie robić”, oparty na doświadczeniach własnych i cudzych, oraz praktyczne refleksje o przetrwaniu najgorszych stanów. „Wszyscy jesteśmy schizofrenikami” to również książka filozoficzna i kulturowa. Odwołuje się do romantyzmu, metafizyki, fizyki kwantowej, literatury, religii i absurdu współczesnego świata, pokazując, że granica między „normalnością” a „szaleństwem” bywa cienka, ruchoma i często umowna. To opowieść o drugim świecie, który bywa tak samo realny jak pierwszy, gdy się w nim jest, i o powrocie do świata, który nigdy nie jest powrotem do tego samego miejsca, lecz drugim debiutem w życiu. To książka dla tych, którzy chorują, dla tych, którzy żyją obok chorujących, dla profesjonalistów zmęczonych schematami i dla laików, którzy chcą zrozumieć więcej niż podaje nagłówek w internecie. Bez moralizowania, bez lukru, z humorem, ironią i empatią. Bo jeśli jest w tej książce jakaś teza, to brzmi ona prosto: schizofrenia nie odbiera człowieczeństwa, a świat, w którym żyjemy, bywa wystarczająco absurdalny, by każdy z nas choć na chwilę znalazł się po drugiej stronie granicy.